- Może - mruknął niechętnie

forum internetowa galeria |piece do saun |opinie barc

„— Może — mruknął niechętnie Samuel. — Ale będzie z tego kłopot.
— Postaram się, żeby nie było. Po prostu odjadę — zadeklarował Karol.
— Co ty — wyrwał się Abel. — Jest nas tu trzech tęgich chłopów i damy sobie radę. Może jeszcze wróci Carty Będzie czterech.
— A gdzież on
— Jeszcze raz pojechał ciebie szukać — odparł Samuel.
— Szkoda, że nie uczynił tego wcześniej.
— Gdyby tak uczynił, ruszyliby za nim trop w trop. Musieliśmy odczekać, aż się oddalą. Tak oto przedstawia się cała sprawa. Nie możesz więc mieć żalu do Cartyego — stwierdził Samuel.
— Już nie mam — westchnął Karol. — Jednak będziemy musieli rozstać się. Nie tylko dla mojego, ale i dla waszego bezpieczeństwa.
— Abel, ojcze! — wtrąciła się niespodziewanie Jessie. — Jeśli go puścicie samego, oni go zabiją.
— Proszę się o mnie nie kłopotać. Nie pojadę ani do Hill, ani do Deadwood City. Wracam do Laramie i dalej na południe. Nawet im do głowy nie przyjdzie szukać mnie w tamtych stronach. Tylko nie sądźcie, że się ich boję — dodał niespodziewanie, zaniepokojony w swej dumie, że mogliby przypuścić coś takiego.
Samuel położył mu rękę na ramieniu
— Bodaj by moja dłoń uschła, jeśli choć przez sekundę tak myślałem...
Tu Abel skwapliwie przytaknął i dodał“(11)

<<<< Profesor działał jak lunatyk | Siedzieli obok siebie >>>>

karcher |psychologia |Blacha z posypką